piątek, 24 lutego 2017

nieszczęscia chodzą parami

 ps , z ostatniej chwili,kot wrócił ale ma zraniona łapkę trochę, jednak nie wyglada na ugryzie ,raczej na sznurek lub drut, domiemywam ze wsadziła gdzies łape i nie mogła sie uwolnić, pierwsze co  to-rzut do miski, w przerwach po kociemu bardzo mi cos opowiada:))))
Szkoda by mi było tego kota,bo miałam trzy  koty,ale tylko ona jest taka gadatliwa:)
W każdym razie, uf


.Wczoraj na noc nie wróciła kotka, nie ma jej do teraz i czuje ze może byc kiepsko.To tzw żarty kot, bez żarcia ani rusz. Pojawia sie mniej więcej co dwie godziny by sprawdzać co w misce. Reaguje tez natychmiast na kici -kici.  A teraz nul zero:)No cóż, z kotami to nigdy nic nie wiadomo, moja pierwsza kotka wrócił do domu po trzech miesiącach...
No to pożyje ,poczekam. Ale przygotowałam sie na najgorsze licząc na najlepsze:))


Drugie prawie nieszczęście. Tąpie u nas ostatnio i to dość mocno. Moja wina bo nie pomyślałam jak to sie moze skończyć. Miałam cos w tym stylu( to juz widok po dramacie;))


Miałam ,bo teraz  mam to. :))))))))))))))))))

Tąpneło, "pizgło" i na mych oczach duży talerz zaczął sie zeslizgiwać i pociągną ze sobą resztę,postanowiłam nie rzucać sie na ratunek, daremny, tylko sycić wzrok jak to tak spada i sie tłucze. Jak widać nie było to nic cennego ,takie  tam kolorowe skorupki. Widok był przepiękny, bo z polki na balat ,trzask, z blatu na podłogę, bęc:))

Byc moze są jacyś czytelnicy co to nie wiedzą co znacz ze"tąpie" .Na śląsku mamy takie mini trzęsienia ziemi   z powodu wydobywania węgla.  Część pokładów się potem nie  zasypuje,lub zalewa, tylko pozwala sie im zawalić. I to jest  to  tąpnięcie.  W efekcie -dom sie rusza.

6 komentarzy:

  1. Oj faktycznie nie fajnie :( ale myślę, że kicia wróci cała i zdrowa, po prostu ma jakieś swoje kocie sprawy do ogarnięcia i tyle.
    Nie miałam pojęcia, że to aż tak :/ te tąpnięcia :/ nie fajnie ....
    Na szczęście skorupki będzie można sobie nowe sprawić :)
    Optymizmu życzę :) i uszy do góry :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przede wszystkim trzymam kciuki za Twoje zwierzątko , żeby wróciło do domu całe i zdrowe. Wyobrażam sobie jak się denerwujesz :( . Chyba nie mogłabym mieć wychodzącego z domu kota - dostałabym histerii już po kilku godzinach jego nieobecności :/ .
    Słyszałam o tąpnięciach , to życie w ciągłym poczuciu zagrożenia :(
    U mnie występują tylko efekty "łubu-dubu" z pobliskiej budowy metra .
    Oby wszystko dobrze się skończyło !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie wyobrażam sobie
      życia z wiecznym włóczęgą -
      wstrząsów współczuję...

      Usuń
    2. Ja sadze ze z kotem jak z dzieckie trzeba przywyknąc ze dorósł i chodzi i zyje po swojemu:)

      Usuń
  3. U mnie też, mimo, że nie mieszkam na Śląsku, zdarzają się wspomniane tąpnięcia, a wszystko także przez kopalnię, tylko, że u nas jest węgiel brunatny, więc kopalnia odkrywkowa. Kiedy robią odstrzały i wydobywają węgiel, bloki w okolicy się telepią... Szczególnie odczuwalne nad ranem - wtedy mi łóżko podskakuje. Trzymam kciuki za szczęśliwy powrót kotka. Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń