czwartek, 15 stycznia 2015

z kanapą w tle

Wogole nie chodziło mi o jakies tam lalki, one mi sie zrobiły przypadkiem...
mnie chodziło o domek
mam gust od sasa do lasa , czyli podoba mi sie wszystko   ale mieszkac w takim bajzlu tematycznym sie nie da(znaczy mnie to destabilizuje )
No to wykombinował ze mieszkanie bedzie  jak najbardziej praktyczno minimalistycze  ale domki dla lalek za to...
Ale tez nie moga byc to domki ciupkie czyli takie ze wszytsko sie w łapach kruszy,  czyli skala jak dla barbie,
.I nawet miałam juz troszke mebelków, nawet kominek z  gliny w którym normalnie paliłam drewienkami,ale w zwiazku z przeprowadzaniem sie do tymczasowego lokum ograniczyła, szpeje i szpargały i poszły via smietnik(raz zrobiłam wykonam raz drugi sadziłam)
Ale jakos opornie mi szło..Wogole mi nie szło.Np te dzwonce co robia za nóżki kanapy... to juz chyba rok lezą w pudle...
Ale phicen co  stac sama ani dudu  ,tylko leżeć a ilez moze lezec na glebie no i czy lalka za 400 zł( jak moja córka sie dowie to....) moze na glebie? lezec, jak jakas  zwyczajna barbi za 1 zł?No nie

I tak ciemna noca zmuściezyłam.Jak? sama nie wiem, sporo było jakiegos dziwnego szycia na maszyne,cud , ze wyszło
oczywisce- krzywo- oczywisce pikowanie jest bardzo be. Ale jest wiece niz nic...

to sa dostepne w drogeriach jakies takie zawieszki ozdobne ,maja  dziurkę przez która mozna patyk przeciągnąc i sie noga trzyma,patyk nalezy dokleić od kóry np tasmą
No chyba ze ktoś ambitnie czyni meble z drewna, ale ja jak widac ide na zywioł tektury




Maiłam resztki jakies  wkłądu do pikowania , jednak trzeb grubiej no i musze pokombinowac  nad tapicerowanie:)) od strony technicznej
ale i tak- moja kanapa  jest cudna a ze sprytnie "przyoszczedziłam  dwie nóki to jeszce cos zmajstruje
do kompleciku...







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz