środa, 21 stycznia 2015

franusia - nadeszła

na żywo widziałam je tylko w pudłach, jak sie ma je w rekach to sie człowiek boi ze to to połamie
coż za delikatnie pokolnie dzieci mamy zamiar wychowac:)
Laleczka jest "kochana" cała szaro trupia,pokancerowana ,potfornicka;))
Ale rozumem juz dlaczego tak sie podoba:)

A i jeszce jedna wazna dla mnie inf- jej buty pasuja na pchicen 


uciekne ,uciekę, schowam sie przed rozpuszczalnikiem:))


lecz za pozno,juz nadciągneła straszliwa butelka z rozpuszczalnikiem i złapała franusie w swoje opary...

 potem pojawiały sie jeszcze straszniejsze kombinerki i ususneły bolce z szyjki franusinej
a łokropna igła przebiła sie przez  oczy i urzesiła Franusię

Kurcze, zakochałam sie:)) nigdy w zyciu nie miałam takiego uczucia wobec lalusi:))
to chyba dlatego ze to to ma takieeeeeeee wielkie gały i jeste taaaaaa kie drobniusie niczym kurczaczek

1 komentarz: