środa, 1 października 2014

post ...

No i część się sprzedała i juz w drodze  ,częśc jeszcze oczekuje na litościwych kupujących.A czesc trupiszczy wyniosłam do smietnika.
Zostawiłm tyle .Ale i tu .Sprzedam ,jak mi miły bóg sprzdam.Po ruinach serca mego a sprzedam.
Bo nie ogarniam. Nawet nie ubrałam jakos  specjalnie.Tak sobie- gromadziłam.Na kupkę.Tylko kota faktycznie brakowało by na to kupkał dodatkowo i juz by pani" Łedaktorka" mogła smiało  mnie obsmaować jako maniaczkę-zbieraczkę .Zwłaszcza ze na dobranoc ja do nich gadam.A częsc ma nie tylko imiona ale i nazwiska
A co sie nagadałam do tych ostatanich 15 sztuk ze sprzedam a moze jedna nie a moze tak a moze cos zostawic a moze choc z pięc
.To jest co zostało  na razie plus tonerka uda ale oan  "pracuje" wiec jest chroniona.


I zeby nie było ze tak całkiem ze mna  juz dobrze   to kaskę  zbieram wcale nie na nowe wc
bo ja mam"chitry" plan
 bo pojawił sie nowy typ ciałak phicen z takiiiiiii
najpiew mi sie nie podobało ze fuj takieeeeeeeeee ale teraz im bardziej" pacze" tym bardziej chcęeeeee

I nawet  ta geba taka rozesmiana mogła by byc, choc one te phicen to maja serio srednie te buzki 

tylko ze to  cos  z wysyłką  450 zł.No , i tu bede sobie wyperswa... ze a kup sobie a kup  a co tam a toz jedne lalki na inna a córka sie nie musi dowiedziec( bo moja córka to strasznie sie wystraszyła jak ja te lalaki tak hurtem zaczełem gromadzić)a jak by jeszcze wiedziała za ile to to to by zbladał i padła.
Ludzie co nie mają chyzia na jakims punkcie to czesto tak reagują. Bledną i słabna w kolanach, czasm płącza, załamują rece, zaczynają kontrolować wydatki,pouczają, podają leki;))))...

a najgorsze ze oni  to promo zawsze takie sliczne robią, a potem jak masz w łapie to niby ta a nie ta sama takie cuda.:D

2 komentarze:

  1. Znaczy, że to moja wina... z tym kotem?
    Pani redaktorka obsmaruje każdego jeśli jej każą, bo taką ma robotę. Do tego wystarczy i jedna lalka. A jak nie ma lalki to kot.
    Z kotami to też fajnie... od czasu do czasu się pojawia reportaż o kimś, kto ma kilkadziesiąt albo i więcej - brud, smród, miauki i skarżący się sąsiedzi. A ostatnio widziałam reportaż o pani, która też ma kilkaset, wielką chatę na uboczu, porządek, zero smrodu, wszystko zaadaptowane dla kotów, nigdzie nie łażą, nic nie niszczą a ludziom i tak to strasznie przeszkadza. Czemu? Jej dom, jej kasa, jej koty, jej robota całodobowo - co komu do tego? Jakby faktycznie nie dawała sobie rady, albo bredziła, ale radę daje, mówi z sensem, bierze porzucone i umierające - a ludziom przeszkadza.
    Samotna matka z trojgiem dzieci przeszkadza i można ją obsmarować. Ale i mężata milionerka z szóstką też, bo to na pewno patologia bo jak można mieć TYLE dzieci - to na pewno uzależniona od seksu ladacznica jakaś ot co (zdaniem ludzi).

    Samokontrola zasadniczo nie szkodzi. Ja do ograniczenia kolekcji do liczby dwucyfrowej nie dążę, wręcz przeciwnie. Za to zauważyłam, że to nie ilość mnie męczy a jakość. Dwadzieścia chcianych nie zajmuje mi tyle przestrzeni ile jedno niechciane paskudztwo trzymane ot tak - żeby w razie czego móc postawić obok jednej z tych sensownych i porównać, głównie pod kątem blogaska.
    Też jestem w trakcie trzebienia stad niemiłosiernego, ale żeby mi się to w jakichś rewolucjach liczbowych miało odbić to nie sądzę.
    Najbardziej wkurza mnie to, że żeby kupić jakiś konkretny, pożądany model trzeba polować tygodniami albo miesiącami, wywalić na to stówę, ale jakby chcieć sprzedać lalkę, która faktycznie jest tyle warta to albo trzeba z ceny zejść cztery razy albo też czekać tygodniami. Jakaż niesprawiedliwość!

    OdpowiedzUsuń
  2. nie,no o kocie) przeczytałam u Ciebie na blogu juz jak byłam w galopie sprzedawania,
    i stasznie mnie to rozsmieszyło bo dokładnie taki lekki zjeb jest u mnie:DDDzwłaszcza ze i szmatek mam niezłą górkę i leza to tu to tam:DDJak kto wchodzi to widze po jego minie ze łoł:DD zwłaszcza ze mieszkam czekajac na własne 4 kąty


    Wiadomo ze w krzywym lustrze to wszystko powyginane i Łedaktorka to szujka jest i tyle. Bo nieobiektywna.Nie oglądam TV i gazet nie czytam.

    Ja po przymiarce z tzw zbieraniem,-stwierdzam ze jak mam za dużo to jak by one ,te lalki tracą -osobowosci- które im nadałam, wiem na ile to abstrakcja ale tak mam.
    poza tym jak sie lubie lalkami "bawic" a po tym co zrobiłam tonerkom to sie tonerek boję, bo wiem ze zniszczę.A tak zeby stała za szybką? No to nie dla mnie.
    Nie jestem kolekcjoneką - zdziwił by się laik ile jest wiedzy o lalkach jaka to dziedzina cała produkcji , jaki rynek ale mnie to nie wciągneło
    Co do cen to faktycznie w kwetii sprzedawania trzeba byc cierpliwym, wystawiac i wystawiać i wystawiac, i czekać.Na kupca.
    To jest niesprawiedliwe jak kasa by sie przydała juz, na inną lalkę:))






    OdpowiedzUsuń