czwartek, 18 września 2014

Mary Frankiestajnia i swinka truflowa

Mary Frankiestajnia to popełniona nocą laleczka składak, głowa moja robota, ciałko od jakiejs wrozki , dłonie od innej lalki , włosy od innej, miało to  isc na smietnik  a skoro tak to szast prast .Sporo ludzi ma "straszne" laleczki mam i ja.I najgorsze ze teraz nie mam serca jej wywalić choc mi nie pasuje to ho ho i ho "kolekcji"
Swinię miał ktos serce wywalic bo jest ze smietnika .
No ale była taka "smiszna" i taka nadniespodziewana ze nie miałam serca jej na tym smietniku zostawić.
I teraz tworzą "parę"
W lesie jesienią Mary i swinka szukają trufli

W róznych strasznych miejscach


 Czy to trufel?Czy trufel ma nóżki?

no chono swinko, chono,


A oto trufle.Nie? No co ty? Serio?Buuuuuuuuuuuuuu



3 komentarze:

  1. Nie trzeba było zabierać tej świni.
    TAKA świnia przyćmiewa wszystko.
    Muszę się zmuszać do patrzenia na lalkę, której podświadomie prawie nie zauważam, a moje oczy i tak uparcie wędrują w kierunku świni.
    Naprawdę uroczo upiorna lalka - ale jakżeż wspaniała świnia!

    OdpowiedzUsuń

  2. a jak sie ja scisnie , swinkę nie lalkę, to jej te gały wyskakują z oczodołówi jeszcze pływaja tam w czymś w tych gałkach, chyba poswiece specjalny odcinek tej swince.
    generalnie i jedno i drugie masakra kicz
    chciała bym miec taka lalakę co tez by jej gały wyskakiwały :DDD

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas mieszka koń spokrewniony z tą świnką :)

    OdpowiedzUsuń