wtorek, 9 września 2014

Czerwony kapturek który nie zdazył do lasu

Szyłam dla kogoś ,nocą bo miało to robic za niespodziewajkę, a rano pobiegłam na poczte i no juz  ...zero lasu.Ale to nic  jakiejs barbi   uszyje takie cos.Bo na Tonerce jakos mi to srednio pasuje,tonerki sa takie
 hm?Dorosłe ?O

i
a teraz cos  niefajnego ale bardzo w moim stylu

Złamałam nogę tonerce a na drugim stawie juz widze pękniecie
To nie są lalki dla małych dzieci, to sa lalaki dla  dorosłych a nawet  DOROSŁYCH.
Nie bardzo wiem co robic bo jak skleję to noga nie bedzie sie juz zginała ,na razie zakleiła tasmą by sie kawałki nie zgubiły.Ale obawiam sie ze  tutaj trzeba będzie zrobic az nowy staw kolanowy  czyli uciąc te dinksy, wylepić  staw, przeciagnąc przez wszystko gumkę, ale na razie nie czuje weny.
Carnowłosą nowa tonerkę natychmista jednak  wstawiłm za "szybkę" Bo  co by nie napisac mnie często tonerki z rąk lecą -na podłogę




3 komentarze:

  1. Piękna kieca!
    Przytkało mnie z zachwytu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna suknia.
    Współczuję, że nóżka się złamała. Mam nadzieję, że da się ją naprawić.

    OdpowiedzUsuń
  3. smakowita wersja dorosłego czerwonego kapturka

    OdpowiedzUsuń