czwartek, 2 marca 2017

Dzien staroci?

Pomyślałam sobie ze nie mam  żadnej staroci, o jak mi smutno się zrobiło a potem przypomniałam sobie o sobie .W końcu ma się już te pół wieku.

Dni wasze,noce nasze...

Widzę ze panuje moda na "dni " w efekcie mam potem, ja jako widz, wysyp  jak w swięta, czyli wszyscy mają choinki...
Dobrze, wybaczam;), no bo:)) co mogę;))
 Ale w ramach rewanżu , nocną,  jedna phicen i poł( bo druga ma tylko ciało)









sobota, 25 lutego 2017

kupiła bym sobie lalkę;)

Ciężko się powstrzymać, takie fajne uczucie, nowa lala do "memłania"
Ale sięgnęłam po dopiero co zakupiona,dla ciała mtm. Okazało sie ze przetrwało w szufladzie  jakieś -ciało ,nawet dośc "ruchome" .Tylko cos z ta buzią.Trochę trwało bym doszła ze za bardzo fioletowy ten makijaż, zrobiłam usta czerwone,wsadziłam na to nowe -stare ciało i -prosze cie o proszę,chciałaś nową to masz

masz i nie marudz.
Ten zestaw ubranek  to tak lata, ;o)  z lalki na lalkę .I każdej pasuje.





piątek, 24 lutego 2017

nieszczęscia chodzą parami

 ps , z ostatniej chwili,kot wrócił ale ma zraniona łapkę trochę, jednak nie wyglada na ugryzie ,raczej na sznurek lub drut, domiemywam ze wsadziła gdzies łape i nie mogła sie uwolnić, pierwsze co  to-rzut do miski, w przerwach po kociemu bardzo mi cos opowiada:))))
Szkoda by mi było tego kota,bo miałam trzy  koty,ale tylko ona jest taka gadatliwa:)
W każdym razie, uf


.Wczoraj na noc nie wróciła kotka, nie ma jej do teraz i czuje ze może byc kiepsko.To tzw żarty kot, bez żarcia ani rusz. Pojawia sie mniej więcej co dwie godziny by sprawdzać co w misce. Reaguje tez natychmiast na kici -kici.  A teraz nul zero:)No cóż, z kotami to nigdy nic nie wiadomo, moja pierwsza kotka wrócił do domu po trzech miesiącach...
No to pożyje ,poczekam. Ale przygotowałam sie na najgorsze licząc na najlepsze:))


Drugie prawie nieszczęście. Tąpie u nas ostatnio i to dość mocno. Moja wina bo nie pomyślałam jak to sie moze skończyć. Miałam cos w tym stylu( to juz widok po dramacie;))


Miałam ,bo teraz  mam to. :))))))))))))))))))

Tąpneło, "pizgło" i na mych oczach duży talerz zaczął sie zeslizgiwać i pociągną ze sobą resztę,postanowiłam nie rzucać sie na ratunek, daremny, tylko sycić wzrok jak to tak spada i sie tłucze. Jak widać nie było to nic cennego ,takie  tam kolorowe skorupki. Widok był przepiękny, bo z polki na balat ,trzask, z blatu na podłogę, bęc:))

Byc moze są jacyś czytelnicy co to nie wiedzą co znacz ze"tąpie" .Na śląsku mamy takie mini trzęsienia ziemi   z powodu wydobywania węgla.  Część pokładów się potem nie  zasypuje,lub zalewa, tylko pozwala sie im zawalić. I to jest  to  tąpnięcie.  W efekcie -dom sie rusza.